Targowisko próżności, czyli o sztuce jako ozdobie wnętrza

Przewodnik cz.5. Targowisko próżności, czyli o sztuce jako ozdobie wnętrza.

Coraz powszechniejsze staje się sprowadzanie sztuki do poziomu tylko i wyłącznie kolejnego elementu dekoracyjnego wnętrza na poziomie lustra czy ozdoby stawianej na meblach. Podejście to wzmacnia i tak rosnącą na sile narrację, jakoby od zawsze miała tylko do tego służyć, ale przyszły jakieś dziwaki od sztuki współczesnej i teraz wymyślają. Myśl ta pojawia się w głowie osób reprezentujących skrajnie inny pogląd od tych bojących się sztuki, ale pochodzący z tego samego źródła – niewiedzy. Niewiedza ta nie jest jednak zła sama w sobie, zawsze jest świetnym punktem wyjścia do rozwoju. Problem pojawia się, gdy występuje w parze z arogancją, która skutecznie eliminuje potencjał przyszłej edukacji.

Piktografizacja jest obecnie jedną z poważniejszych chorób toczących rynek sztuki współczesnej. Produkty sztukopodobne, które trafiają na rozliczne aukcje, mają tylko i wyłącznie jeden cel – poprzez uśrednienie formalne i wyjałowienie z jakiegokolwiek przekazu generować rosnącą sprzedaż. Ktoś może zapytać: „Janek, jesteś przecież zwolennikiem wolnego rynku, czy przypadkiem nie o to chodzi w kapitalizmie?” Otóż nie, system oparty na własności prywatnej nie zwalnia nikogo magicznie z etyki, zdrowego rozsądku i gustu. Problem ten jest poważniejszy, niż na pierwszy rzut oka się wydaje, a jego konsekwencje mogą być opłakane. Polski rynek sztuki jest na etapie najwyżej noworodka, a wiadomo, że w takim wieku formuje się fundament tożsamości dziecka. Masowość koszmarnych wzorców, podsycana eksplodującymi za nie cenami aukcyjnymi sprawia, że jeszcze długo będziemy międzynarodowym pośmiewiskiem, które zagraniczni kolekcjonerzy omijają szerokim łukiem (oczywiście z drobnymi wyjątkami).

Tworzy to w dodatku sytuację zamkniętego i powtarzającego się w nieskończoność cyklu, w trakcie którego część artystów rezygnuje z ambicji, by sprzyjać coraz prostszym gustom. W myśl działania równi pochyłej, jesteśmy coraz bliżej strącenia sztuki do kanału ściekowego. Sytuacja, w której zwrócimy artystom i ich dziełom godność, może pozytywnie wpłynąć na wszystkich uczestników rynku i przyczynić się do jego stabilnego rozkwitania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.