Gracze i pola gry, czyli kto jest kim i po co

Przewodnik cz.3. Gracze i pola gry, czyli kto jest kim i po co?

Osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę ze sztuką, może poczuć się skonfundowana mnogością występujących w tej „grze” postaci. Niektórzy, nieco bardziej wprawieni, kwestionują zasadność istnienia poszczególnych funkcji, ryzykując nawet stwierdzenie, że są one szkodliwe dla całości ekosystemu. Prawdą wydaje się być stwierdzenie, że jednym z ważniejszych odkryć kapitalizmu są specjalizacja i podział pracy. By sprawę jednak jeszcze bardziej skomplikować, występują obecnie hybrydy różnych ról na polu sztuki, a do takowych zaliczam się ja sam. Artyści stają się kuratorami wystaw, kuratorzy wkraczają do procesu twórczego, powstają tzw. artist-run space, czyli niezależne galerie prowadzone przez samych twórców. By zrozumieć te procesy, należy jednak znać podstawy.

Artysta . Ciężko mi sobie wyobrazić rozpoczęcie tego zestawienia od innej postaci. Jest to też „gracz”, którego prawie każdy spotkał na swojej drodze. Termin ten jednak wydaje się być nieco nadużywany, bo nie każdy, kto maluje farbkami lub lepi coś z gliny, może zostać określony tym mianem. W mojej opinii zasługuje na nie ktoś, kto tworzy, w sposób świadomy, sztukę wspartą zarówno na mocnym fundamencie intelektualnym, jak i emocjonalnym, oraz wyraża ją za pomocą unikatowego dla siebie języka plastycznego.

Galeria. Dla wielu niewtajemniczonych to pasożyt pobierający 30–50% krwawicy artysty, który chce go dodatkowo związać ze sobą diabelskim kontraktem na wyłączność. Ta niemal apokaliptyczna wizja ma mało wspólnego z rzeczywistością. Praca, jaką wykonuje galeria, jest w rzeczywistości kluczowa. To ona odpowiada za budowanie wizerunku artysty, powinna czuwać nad jego wystawami, również tymi, które nie odbywają się w jej murach. Kontakt z kolekcjonerami to wymagające zadanie, które czasem ciężko pogodzić artyście z codzienną pracą twórczą. Wielu poważnych kolekcjonerów wprost rezygnuje z zakupu bezpośrednio z pracowni, uznając to za szkodliwe zachowanie. Dodatkowo do obowiązków galerii należy kontrolowanie zarówno bieżącego popytu na prace, jak i potencjalnego drugiego obiegu, który tworzy się wokół danego twórcy. Ostatecznie pozostaje aspekt promocyjny, taki jak wydawane publikacje czy uczestnictwo w targach sztuki.

Kurator to opiekun zdarzeń mających miejsce na polu sztuki. Za pomocą swojej wiedzy, doświadczenia i wyczucia pomaga przygotować możliwie najlepsze wystawy pod kątem zarówno intelektualnym, emocjonalnym, jak i estetycznym. Tworzy środowisko, w którym potencjał artystów może rozkwitnąć w pełni. Występuje tak w kontekście instytucjonalnym, jak i w komercyjnym obiegu sztuki. Ta funkcja często, choć nie zawsze, łączona jest z naszym następnym graczem, czyli krytykiem sztuki.

Warto spojrzeć na krytyka sztuki jako na kogoś, kto pilnuje jakości w obiegu dzieł i wystaw. Kiedyś taka osoba jedną złą recenzją potrafiła przekreślić czyjąś karierę, dzisiaj ten proces się zdecydowanie zdemokratyzował. Nie znaczy to, że słowo krytyków nie jest ważne. Wręcz przeciwnie. Na bardzo młodych rynkach pełnią szczególnie istotną rolę, ponieważ ich wiedza pozwala na kształtowanie narracji, która z kolei wpływa na formowanie się coraz to lepszego gustu u odbiorców sztuki.

Dom aukcyjny jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych, niemal kultowych miejsc na rynku sztuki. Kojarzy się z tajemniczą atmosferą prestiżowych licytacji, na których można nabyć prace najważniejszych twórców z kart historii sztuki. Ta idylliczna wizja odbiega jednak od realiów, szczególnie obecnie i szczególnie w Polsce. Oprócz funkcjonujących na naszym rynku kilku dużych domów aukcyjnych o ugruntowanej pozycji, jak grzyby po deszczu wyrastają galeryjne przybudówki, imitujące obieg aukcyjny, a prowadzące de facto regularną sprzedaż pierwotną, używając jedynie formy licytacji (więcej informacji o tym procederze zostanie zawarte w rozdziale „Krąg życia”).

W obecnym świecie targi sztuki agregują gigantyczne zainteresowanie i stają się wyznacznikiem trendów w kolekcjonowaniu (czego ja osobiście nie jestem fanem). Na polskim rynku, który przecież interesuje nas najbardziej, nie doczekaliśmy się jeszcze cyklicznej imprezy skupionej wyłącznie na sztuce współczesnej, co jest ewenementem w kontekście skali naszego państwa. Wydarzeniami, które poniekąd wypełniają tę lukę, są Warsaw Gallery Weekend oraz Warszawskie Targi Sztuki.

Gdyby grupie stu młodych artystów zadać pytanie, jakie jest ich największe marzenie związane z karierą, jestem przekonany, że przynajmniej osiemdziesięciu z nich odpowiedziałoby, że trafienie na stałą ekspozycję w istotnym muzeum sztuki współczesnej. Jest to jedna z niewielu okazji, by prace artysty były podziwiane przez setki tysięcy, a nawet miliony osób przez okres wielu dekad. To ostateczne i relatywnie obiektywne ukoronowanie dorobku twórczego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.