Czytaj skład produktu, czyli jakie dzieło sztuki kupić

Przewodnik cz.10. Czytaj skład produktu, czyli jakie dzieło sztuki kupić?

Setki tysięcy artystów tworzy dzisiaj miliony dzieł sztuki miesięcznie, ilość aukcji może wprawić każdego (włączając w to profesjonalistów) w stan permanentnego skonfundowania. Do tego dochodzi rosnąca populacja „Wilków z Wall Street” świata sztuki. Osoby te jeszcze chwilę wcześniej były handlowcami lub marketingowcami średnio/niższego szczebla i czując zapach pieniędzy, chcą wskoczyć do rozpędzającego się pociągu, jakim jest bez wątpienia rynek sztuki aktualnej w Polsce. Ci ludzie będą mamić Cię kolejnym gorącym nazwiskiem lub świetną okazją inwestycyjną. W tym fragmencie dam Ci narzędzia, które pozwolą oddzielić ziarno od plew.

Jak kształtuje się jednak sam proces fascynacji dziełem, który prowadzi nieuchronnie do chęci jego zakupu? Z mojej perspektywy odbywa się to na trzech płaszczyznach. Podstawowym błędem jest myślenie, że dziełem może się zachwycić jedynie ekspert. To oczywiście nie jest prawda. Pierwszy etap percepcji to przede wszystkim emocje i magnetyzm. Jeśli otworzysz się i odrzucisz niepotrzebny strach, to zauważysz, że coraz więcej obrazów, rzeźb czy instalacji rezonuje z Tobą. Tylko tyle i aż tyle wystarczy, by rozpocząć kolekcjonowanie sztuki. Jak każda pasja tak i ta ma jednak wiele warstw. Drugi poziom to odbiór na pułapie intelektualnym. Możesz zechcieć zdobyć wiedzę o tym, co przedstawia dane dzieło, jaka była oryginalna intencja jego autora oraz czy jest to pojedynczy element, czy też część większej całości, cyklu prac. Jeśli akurat nie jesteś jeszcze miliarderem, ostatnim filtrem wydaje się być cena. Bez względu na jej wysokość nie uznawałbym jej za czynnik definitywny. Gdy pieniądze stanowią aspekt limitujący, jest kilka sposobów, jak je obejść. Jeśli zbudowałeś dobrą relację z galerią, możesz pewnie liczyć na określony poziom upustu. Kiedy ta relacja jest naprawdę bliska, niektóre galerie oferują rozliczenie w systemie transzowym, rozciągnięte na okres pół roku lub nawet roku. Tu wyznaczyłbym granicę, bo zdecydowanie odradzam zadłużanie się w celu zakupu czegokolwiek. Reasumując – zdecydowanie lepiej jest kupić jedno droższe dzieło, które kochasz, rocznie, niż pięć czy dziesięć tańszych, ale tylko niezłych.

Jakie czynniki sprawiają, że dzieło sztuki zasługuje na określenie go wybitnym? Dla mnie zawsze była i jest najważniejsza unikatowość. Artysta, który nie stworzył własnego języka plastycznego, nie zasługuje w pełni na to miano. Piękno nie musi być powszechnie uznawane za „ładne”, ale definitywnie warto, by niosło za sobą doznania estetyczne wywołane świadomym użyciem artystycznych środków wyrazu. Równie ważne są dla mnie kreatywność, innowacyjność, refleksja i opowieść stojąca za daną pracą. Niesamowicie cenię również umiejętność stwarzania własnych uniwersów, gdzie nie tyle spójność wizualna, co spójność przekazu zostaje utrzymana.

Wytrawny kolekcjoner potrafi wewnątrz swoich zbiorów zawrzeć prace zarówno mocno ukonstytuowanych artystów, jak i tych, którzy w przyszłości za wybitnych zostaną dopiero uznani. Nie ma innej drogi do takiej kolekcji, jak tylko poprzez ryzyko dania szansy tym, którzy dopiero nadchodzą. Nie zamykaj się również na nowsze formy sztuki, takie jak instalacje, dokumentacje wideo czy projekty konceptualne. Prace stworzone za pomocą tych środków wyrazu po zestawieniu z malarstwem czy rzeźbą pozwolą na wzajemne budowanie nowych kontekstów, a tym samym ciekawej, pełnowartościowej kolekcji.

Jeśli stoisz przed wyborem, czy w tej samej kwocie wybrać print znanego artysty, czy unikatową pracę kogoś mniej rozpoznawalnego, to zawsze wybieraj oryginał ponad reprodukcję.

Jeśli ciągle masz wątpliwości lub zwyczajnie chciałbyś zaczerpnąć zewnętrznej opinii, pamiętaj o zaprzyjaźnionych profesjonalistach z rynku sztuki. Ich zdanie nigdy nie powinno być decydujące, ale też niezbyt mądre jest niekorzystanie z dostępnej wiedzy specjalistów. Pomyśl o nich jak o dietetyku czy terapeucie, do którego zwracasz się w zaufaniu, kiedy zdiagnozujesz kwestię wymagającą porady. Ty kontrolujesz, w jakim zakresie chcesz skorzystać z tych usług, a ostateczna decyzja zawsze powinna należeć do Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.