Za to, co w nas najlepsze, czyli etyka i filozofia kolekcjonowania

Przewodnik cz.9. Za to, co w nas najlepsze, czyli etyka i filozofia kolekcjonowania.

Etyczny aspekt kolekcjonowania wydaje się być niesłusznie pomijanym obszarem. Obcowanie ze sztuką czyni nas ludźmi wrażliwszymi na otaczającą rzeczywistość, i wraz z tym rozwojem kroczyć powinna doskonalsza etyka. Świat, w którym przyszło nam żyć, rozpędził się do nieprzyzwoitej prędkości, a my często gubimy to, co najważniejsze po drodze. W tym miejscu warto zacytować chyba najbardziej znanego aukcjonera luksusowych zegarków, Aurela Bacsa: „Wszystko staje się coraz bardziej perfekcyjne, mój telefon wygląda dokładnie jak Twój. Nie mogę Ci opowiedzieć o nim żadnej historii, a kiedy się zepsuje – wyrzucam go. Zegarki, w szczególności stare, przenoszą nas do czasów, za którymi tęsknimy, czasów, gdzie rzeczy nie były idealne, ale za to tworzone z miłości”. Dla mnie jednym z takich wehikułów jest sztuka, niekoniecznie dawna. Sam proces kolekcjonowania to przygoda, w której łączy się aspekt finansowy z rzemieślniczym, oraz tym duchowym i filozoficznym. Jeżeli sztuka nie czyni kogoś lepszym człowiekiem, to takiej osobie już raczej nic nie pomoże.

Może paść pytanie, gdzie w kolekcjonowaniu jest miejsce na etykę? Na wstępie nie „wyrzucaj” relacji z ludźmi do kosza, jakby to był wspomniany wcześniej zepsuty telefon. Wręcz odwrotnie. Szanuj te kontakty i bez pośpiechu pielęgnuj, a z czasem dla każdej ze stron przyniosą one wspaniałe rezultaty. Nie „cwaniakuj”, nie oszukuj i zawsze dotrzymuj danego słowa – bez względu na to, czy jest ono wypowiedziane, czy spisane na papierze. Bądź lojalny i oczekuj lojalności z drugiej strony, bo tylko tak można budować wzajemne zaufanie. Nie przeskakuj galerii, marszandów ani domów aukcyjnych, by uzyskać kontakt do artysty lub innego kolekcjonera, który chce odsprzedać należący do niego obiekt.

Jeśli ktoś Ci zaufa, dając dobrą cenę na rynku pierwotnym, nie staraj się zarobić, umieszczając tę pracę na aukcji. Nie wykorzystuj transakcji w dobrej wierze do szybkiego skapitalizowania okazji. Kiedy zostałeś skrzywdzony przez artystę lub straciłeś w niego wiarę, nie bierz odwetu, dumpingując jego ceny, sprzedaj pracę, ale w taki sposób, by jej wartość została przynajmniej utrzymana (a najlepiej powiększona). Zrób to możliwie jak najdyskretniej. Pozbędziesz się wtedy obiektu, który przywołuje nieprzyjemne wspomnienia, ale nie wyrządzisz nikomu krzywdy.

Nawet jeżeli Twoja kolekcja jest dojrzała, nie spoglądaj na młodych artystów z pogardą i obojętnością. Przeciwnie. Pozwól im wzrastać pośród Twojej kolekcji w otoczeniu gwiazd, bo może się okazać, że nie tylko nie odstają artystycznie, ale mogą być przyszłością sztuki współczesnej. A Ty tym, który pomoże im rozwinąć ich pełen potencjał.

Jeśli czujesz gigantyczną dysproporcję finansową w relacji z artystą, galerią czy nawet muzeum, nie wykorzystuj pełni tej przewagi. Gwarantuję Ci, że dzieła sztuki zdobyte w ten sposób nie będą Cię cieszyć. Nie znaczy to, że zawsze masz płacić cenę wyjściową. Etyczny obszar negocjacji nie powinien przekroczyć 20% wartości. Ważne, by pozwolić na zachowanie słabszej stronie godności, ponieważ nie słyszałem nigdy o poniżonym wielokrotnie człowieku, który by osiągnął sukces. Z perspektywy racjonalnego egoizmu korzystne jest więc uczciwe zachowanie, ponieważ sukces Twojego artysty to również sukces Twojej kolekcji. Ten mechanizm może być nawet wykorzystany w drugą stronę. Raz na jakiś czas zapłać pełną kwotę bez negocjacji – twórca otrzyma oprócz pieniędzy zastrzyk pewności siebie, który jest warunkiem niezbędnym na drodze do sukcesu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.